środa, 5 grudnia 2018

Próbuję szyć

 Witam. Porządki poszły sprawnie jak sobie zaplanowałam co bardzo mnie cieszy. Robiąc porządek w mojej magicznej komodzie z różnymi rzeczami  trafiłam na materiał zakupiony z jakieś trzy lata temu. Też tak macie, że kupicie coś bo ,, a może coś uszyje z tego''. Ja tak mam kupiłam, ale jakoś weny mi zabrakło w tamtym czasie i tak materiał leżał i czekał na lepsze czasy. Teraz nadszedł ten czas i zobaczymy czy uda mi się stworzyć nowe zasłonki do kuchni i poszewki na poduszki. Szczerze mówiąc ja i maszyna nie dogadujemy się za bardzo, ale może coś z tego wyjdzie.




W tym roku świąt wyczekuje jak nigdy dotąd, wszystkie dzieci będę miała  znowu w komplecie. Mamy czworo dzieci i w domu został  już najmłodszy syn który też malutki już nie jest. Córcia wyjechała na studia i nie przyjeżdża często przez co tęsknię okrutnie. Najstarszy  syn założył już swoją rodzinę, trochę młodszy też już układa swoje dorosłe życie. Jeszcze tak niedawno biegali po domu i ogrodzie, wiecznie były zatargi między nimi jak to bywa z rodzeństwem. W tamtym czasie gdy już miałam czasami dość tego wiecznego MAMO MAMO, zostawiałam dzieci z mężem i szłam do sąsiadki chociaż na godzinkę. Jej dzieci były już dorosłe i było u Niej tak cichutko słychać był tylko tykający zegar. Mówiłam że tak zazdroszczę tej ciszy, a Ona że i u mnie kiedyś tak będzie cicho tylko , że wtedy nie raz zatęsknię za tym hałasem. I faktycznie teraz czasami tęsknię za tym rozgardiaszem. Ale jeszcze kilka dni i w domu znów zrobi się głośno i wesoło.   
       Jak na razie po domu szaleńcze gonitwy urządzają kocie dzieci, co chwila są  w innym miejscu.Wiecie jak się bawią małe koty zaczajają się i skaczą jeden na drugiego i tak też próbują się bawić z psami doprowadzając je tym sposobem do lęków przeróżnych. Psy już leciwe i raczej spokój wolą więc nie skore do zabawy, a tym bardziej do takich zabaw. Czasami patrzą na mnie takim błagalnym wzrokiem jak by mi chciały powiedzieć < kobieto zabierz gdzieś te diabły wcielone bo tu nie można spokojnie żyć> tylko że koty jeszcze malutkie i zimę w domu spędzić muszą. Patrząc na całe czworonogie towarzystwo cieszę się że mam je w domu bo od nadmiaru spokoju też można oszaleć.



 Na dworze przymroziło chociaż nie przepadam za zimą to grudzień mógł by być taki prawdziwy zimowy, ze śniegiem i mrozem. Jeżeli już nie cały to chociaż na święta aby poczuć prawdziwą magię świąt. Potem może być już wiosna na którą czekam z utęsknieniem.


Pozdrawiam ciepło w ten chłodny dzień .

piątek, 30 listopada 2018

Porządków nadszedł czas

    Za kilka tygodni święta, więc pomalutku zaczynam przygotowania, czyli na pierwszym miejscu porządki. Jakoś kilka lat temu zabierało mi to mniej czasu, z każdym następnym rokiem mam wrażenie , że mój dom i ogród w tajemniczy sposób powiększają się. Lubię sprzątać w domu, trzy razy w roku robię generalne porządki  przy okazji zawsze jest okazja coś nowego zakupić, aby zrobić jakieś zmiany. Teraz zakupiłam nowe zasłony do salonu, ale oczywiście zanim kupiłam objeździłam sporo sklepów, bo niby wszystko jest ale akurat nie takie jak bym chciała. W końcu znalazłam na allegro są takie jak chcę ale tylko dwie a ja potrzebuję cztery i na nowo wertowanie stron, ale znalazłam. Szczerze mówiąc takie rzeczy wolę kupować osobiście w sklepie, tam widzę jaki to materiał, kolor bo czasami zdjęcia a rzeczywisty towar bardzo się różnią.



Pełna zapału biorę się za porządki ułożyłam plan działania, aby z sił całkiem nie opaść i znaleźć czas na wypicie kawy w międzyczasie w miłym towarzystwie Jaśka :)




W domu mam jeszcze dwa dwumiesięczne kotki są bardzo ciekawskie i wszędobylskie, musimy uważać by ich dosłownie nie nadepnąć.









Poranna kawa wypita czas zacząć działać:) Za oknem pięknie świeci słonko zapowiada się piękny dzień.
 Miłego dnia:)
   

niedziela, 25 listopada 2018

W blasku świec.

 Nastały krótkie dni słońca tyle co na lekarstwo, wieczory stały długie i chłodne. Na taki czas najlepiej zapalić świece w domu od razu robi się przytulnie i romantycznie.





















 Na dworze jeszcze nie ma śniegu więc dziergam snieżynki z frywolitki.




Niedzielny wieczór mija leniwie i spokojnie, ładuje akumulator na następny tydzień.
Miłego wieczoru :)



czwartek, 22 listopada 2018

Czas na zmiany

    Witam :) Od ostatniego wpisu w moim życiu nastąpiły zmiany, staram cieszyć się każdą chwilą i pozytywnie patrzeć w przyszłość. Są w życiu takie sytuacje że nawet gdybym stanęła na rzęsach to i tak nic to nie zmieni. Jakiś czas temu po rozmowie z mężem, zrobiłam rachunek sumienia, i to było dla mnie jak kubeł zimnej wody! Pomyślałam babo durna co ty robisz z swoim życiem i swojej rodziny, te wszystkie nieprzyjemne objawy rodzą się w twojej głowie, jesteś przebadana od góry do dołu wzdłuż i w szerz i nic ci nie jest ileż można!! Pomyślałam o mężu jak i On to musi przezywać.
      Własnie mąż, jesteśmy po ślubie 25 lat a znamy się  ponad 33 lata. On był moją pierwszą miłością jak byłam w szóstej klasie podstawówki mężu był w ósmej, wspominaliśmy ostatnio nasze spotkania na przerwach między lekcjami, pierwszy pocałunek w policzek. Później nasze drogi rozchodziły się i krzyżowały aż w końcu spotkały i tak już zostało do dziś. Przezywaliśmy wzloty i upadki ale to w każdym małżeństwie są takie chwile. Śmiało mogę powiedzieć, że jest On dla mnie nie tylko cudownym mężem ale i najprawdziwszym przyjacielem, zawsze jest przy mnie. I własnie te nasze rozmowy, wspomnienia dały mi kopa do walki. Nauczyłam się zduszać w zarodku objawy lęku, gdy tylko coś jest nie tak zaraz staram się zając umysł czym innym i to pomaga. Podjęłam  walkę i nie mam zamiaru się poddać, mam cudowne dzieci ,męża i ukochanego wnuczka więc mam dla kogo walczyć.
Pozdrawiam ;)



środa, 20 czerwca 2018

Samo życie

Zakładając bloga miałam w zamiarze pokazywać cząstkę siebie, cząstkę mojego życia.Po ilości wpisów widać że jakoś mało czasu poświęciłam temu.Mialo być pięknie tu obrus zrobiony na szydełku, tu kwiaty w ogrodzie.To wszystko jest nadal ,ale pomiędzy to wdarło się coś co sprawia że to wszystko przestaje mnie cieszyć.Mozliwe że nie jest to miejsce abym się aż tak uzewnętrzniła ale pomyślałam może tutaj znajdziesz się choć jedną osoba która mnie zrozumie.                                                                  Kilka lat temu przeszłam operację usunięcia tarczycy co skończyło się komplikacjami i pobytem na intensywnej terapii. Leżałam pod respiratorem przez 2 dni, później jak odzyskałam przytomność widziałam jak umiera młoda kobieta. Wszystkie te przeżycia tak odcisnęły się na mojej psychice że musiałam być na lekach uspokajających.Po pewnym czasie jakoś wszystko wróciło do normy.I tak jakoś żyłam mają raz lepsze a raz gorszej dni.Jestem osobą która wszystkim się przejmuje i magazyuje wszystko w głowie.Ostatnie miesięcy był dość stresujące,zmiana stanowiska pracy,córcia zdawała maturę , wnuczek czeka na zabieg usunilęcia przepukliny wiec sporo tego.Chodzilam do pracy , zajmowałam się domem i czułam się coraz gorzej.Bóle w klatce piersiowej, zawroty głowy i inne nieprzyjemne objawy.Poszłam do lekarza oczywiście badania w normie więc wszystko jest ok,a ja nadal źle się czułam.Aż pewnego dnia objawy stały się takie straszne iż myślałam że już umieram.Trafilam do szpitala znowu badania wszystko dobrze, dostałam hydroxyzyne objawy ustąpiły diagnoza NERWICA LĘKOWA . Oczywiście każdy pyta czym ty się denerwujesz , większość ludzi nie zdaje sobie sprawy czym jest nerwica.Staram się jakoś oswoić i walczyć z tą chorobą ale czasami czuję się bardzo samotna w tej walce.Staram się myśleć pozytywnie i cieszyć się każdym dniem.         Pozdrawiam serdecznie.

czwartek, 23 marca 2017

Po zimowym śnie :)



  Witam po baardzo długiej przerwie, budzę się wraz z nadejściem wiosny jak niedźwiedź.Możliwe że już nikt tutaj nie zagląda mój blog zarósł pajęczynami, więc pora posprzątać i zaprosić gości :)
Na początek ogłaszam że Pani Wiosna pomimo tego iż była zapraszana w nasze rejony bardzo gorąco jakoś w tym roku się spóźnia. Słońca mało temperatura też taka sobie, ale zakwitły już pierwsze kwiatki i w końcu słychać ptaki :) nie jest już tak cicho. Podobno odgłosy natury w tym śpiew ptaków ma dobroczynny wpływ na nasz układ nerwowy ,więc wsłuchuję się w te odgłosy bo jest mi to teraz bardzo potrzebne.
   Z przyczyn ode mnie nie zależnych stałam się osobą bezrobotną i wyobraźcie sobie  nie wiem co zrobić z czasem bo mam go nadmiar, tak przynajmniej mi się zdaje. Jakiś czas temu postanowiłam zwolnić obroty, ale trwało to bardzo krótko bo ja po prostu muszę być cały czas w ruchu:) Szukam więc pracy intensywnie lecz co niektórzy pracodawcy doprowadzają mnie do rozpaczy. Będąc na rozmowie w sprawie pracy miły młody Pan przeczytał moje cv spojrzał na mnie i mówi ,, no wszystko by się zgadzało  tylko,że my szukamy młodej Pani do 30 no góra 35 lat'' Uwierzcie mi jestem osobą kulturalną , ale w tym momencie mnie poniosło wiec pytam faceta ,, czyli w Pana oczach jestem 42 letnią staruszką która zamiast iść do pracy powinna kupić sobie trumnę ''Po czym pomimo swojego wieku udało mi się wstać z gracją z krzesła i wyjść z podniesioną głową.  Po tym spotkaniu jednak nie zniechęcam się  szukam uparcie dalej :)
   W tym roku moja siostrzenica idzie do Komunii więc zrobiłam dla Niej wianek teraz jeszcze do kompletu profitka na świecę.




Zaczynam też myśleć o Świętach Wielkanocnych zaczęłam koszulki frywolitkowe na jajka  i mam zamiar zrobić serwetkę do koszyczka. Ale zobaczę jak to wszystko wyjdzie bo w moim wieku może dopaść mnie jakaś demencja starcza i nawet zapomnę jak się nazywam :)

Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...