9 lipca o 22 : 45 pojawił się na świecie mój wnusiu zostałam babcią !!!!!!! Piotruś waży 3,05 kg mierzy 53 cm i miał 10 punktów. Maluszek pojawił się o trzy tygodnie za wcześnie i sprawił nam totalną niespodziankę. Kocham bardzo to maleństwo, bycie babcią jest cudowne :)
Pozdrawiam serdecznie szczęśliwa babcia ;)
poniedziałek, 11 lipca 2016
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Chwile grozy
Po kilku nieznośnie upalnych dniach dzisiaj nareszcie ulga, temperatura spadła do w końcu można odetchnąć. Niestety nawiedziła nas straszna nawałnica uczyniła sporo szkód, ale na szczęście obyło się bez ofiar. Jak żyję jeszcze czegoś takiego nie widziałam.
W ogrodzie warzywa praktycznie leżą na ziemi jak przydeptane. Od rana słychać piły spalinowe zaczęło się sprzątanie po burzy.
Pozdrawiam i słonecznego spokojnego tygodnia życzę
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Ogródek warzywny
Warzywa z własnej grządki smakują najlepiej, nigdy nie stosuję żadnych chemicznych oprysków ani nawozów. Takie ,,chemiczne warzywa'' można kupić w sklepie więc gdybym takie chciała jeść poco byłby mi mój własny ogród. Uwielbiam grzebać w ziemi, w ogrodzie spędzam każdą wolną chwilę, to jest mój sposób na stres. W tym roku jak na razie warzywka ładnie rosną nie widać jakiś zmian chorobowych i szkodników, mam nadzieję że tak pozostanie. Najbardziej zadowolona jestem z malin które posadziłam wiosną tego roku, owocują przepięknie. Sadzonki przywiozłam z przyleśnej drogi i nawet bym nie pomyślała, że tak obrodzą, na jesień przywiozę jeszcze kilkanaście sztuk i dosadzę w wolne miejsce.



Jeszcze trochę a zacznie się czas robienia wszelakich przetworów. Nie wiem jak Wy kobitki, ale ja lubię robić zapasy na zimę, te zapachy zalewy do ogórków, smażonych śliwek na powidła no i obowiązkowo dla zdrowotności jakieś nalewki na długie zimowe wieczory aby nie dać się depresji :)
Malinowa jest najsmaczniejsza :)
A tutaj nasza ukochana stara grusza owoce ma bardzo słodkie i soczyste dbamy o nią bardzo. W ogóle w naszym sadzie mamy same stare drzewa ale ich owoce są naprawdę pyszne.
Pozdrawiam :)
Jeszcze trochę a zacznie się czas robienia wszelakich przetworów. Nie wiem jak Wy kobitki, ale ja lubię robić zapasy na zimę, te zapachy zalewy do ogórków, smażonych śliwek na powidła no i obowiązkowo dla zdrowotności jakieś nalewki na długie zimowe wieczory aby nie dać się depresji :)
Malinowa jest najsmaczniejsza :)
A tutaj nasza ukochana stara grusza owoce ma bardzo słodkie i soczyste dbamy o nią bardzo. W ogóle w naszym sadzie mamy same stare drzewa ale ich owoce są naprawdę pyszne.
Pozdrawiam :)
sobota, 18 czerwca 2016
Różna półeczka i kocie wybryki.
Kocham róże wiec półeczka którą zobaczyłam na targu wiedziałam, że musi być moja. Pierwsza myśl- będzie pasowała do młynka te same różyczki no pasuje jak ulał!!! Cena była przystępna więc nie zastanawiałam się wcale. Przyjechałam do domu i zaczęły się przymiarki gdzie półkę powiesić znalazłam miejsce i teraz nastąpił dylemat. Otóż czy zostawić kolor jaki jest, czy zetrzeć farbę i pomalować na kolor jak drewno przy młynku. Teraz kolor ma prawie identyczny jak krzesła więc nawet pasuje, ale na sto procent nie jestem przekonana. Meble są ciemne mają też ceramiczne uchwyty oczywiście z różyczkami i naprawdę ciężko mi podjąć decyzję. Więc proszę Was o radę moje drogie.
Rózia bo takie imię dostała nasza malutka kicia jest bardzo ciekawska, musimy bardzo na nią uważać bo obawiam się, że ta ciekawość ją zabije. Ostatnio dosłownie w ostatniej chwili uratowałam,małą gadzinę przed wpadnięciem do studni. Znalazła małą szparę i bardzo próbowała się tam wcisnąć. Inną jej ulubioną zabawą jest wchodzenie pod samochód i to nie, że wejdzie i będzie siedzieć nie ona pod silnik się pcha i nie wiem co ją tam tak pociąga. Wyciągnąć kota nie jest tak łatwo bo gdy my się pod auto wczołgujemy ona się chowa jeszcze bardziej, ot zabawa na całego. Więc od tej pory dopóki kota na rękach nie mam nikt samochodu odpalić nie może. W środę odwiedzili nas znajomi posiedzieli trochę już do odjazdu się szykują a tu kota nie ma. Poszukiwania się rozpoczęły wszyscy kici kici wołają a mała matrona w najlepsze zasnęła w parasolniku. Kinia mama naszej Rózi też niezła jest, mianowicie jej najlepszym miejscem obserwacji jest wyjazd na podwórko. Siedzi na środku i pilnuje, oczywiście jak mąż wjeżdża lub syn leniwie schodzi na bok, ale jak już ja chce wjechać to nie ma tak łatwo. Gadzina jedna ani drgnie siedzi w najlepsze na środku, wtedy ja ręczny z auta wysiadam kota pod pachę i na bok przenoszę bo sama nie odejdzie i dopiero mogę do garażu spokojnie wjechać. Takie powitania zdarzają się bardzo często, oczywiście jak pada mogę spokojnie wjeżdżać bo kocica deszczu nie cierpi. Rodzina nie wierzyła mi no jak to kot nie schodzi z drogi, ale jak sami zobaczyli na własne oczy to ubaw mieli niezły. Najgorsze jest to ze mąż czasem moim autem jeździ i co będzie jak Kinia nie zdąży się zorientować że to nie ja za kierownicą, a że stara już jest to i może niedowidzi. Nie wiem dlaczego ona się tak zaczęła zachowywać, ale to od wiosny się zaczęło może to już ze starości. Wiec uczulam wszystkich aby uważali na wyjeździe coby kot jeszcze przy życiu pozostał.
Rózia bo takie imię dostała nasza malutka kicia jest bardzo ciekawska, musimy bardzo na nią uważać bo obawiam się, że ta ciekawość ją zabije. Ostatnio dosłownie w ostatniej chwili uratowałam,małą gadzinę przed wpadnięciem do studni. Znalazła małą szparę i bardzo próbowała się tam wcisnąć. Inną jej ulubioną zabawą jest wchodzenie pod samochód i to nie, że wejdzie i będzie siedzieć nie ona pod silnik się pcha i nie wiem co ją tam tak pociąga. Wyciągnąć kota nie jest tak łatwo bo gdy my się pod auto wczołgujemy ona się chowa jeszcze bardziej, ot zabawa na całego. Więc od tej pory dopóki kota na rękach nie mam nikt samochodu odpalić nie może. W środę odwiedzili nas znajomi posiedzieli trochę już do odjazdu się szykują a tu kota nie ma. Poszukiwania się rozpoczęły wszyscy kici kici wołają a mała matrona w najlepsze zasnęła w parasolniku. Kinia mama naszej Rózi też niezła jest, mianowicie jej najlepszym miejscem obserwacji jest wyjazd na podwórko. Siedzi na środku i pilnuje, oczywiście jak mąż wjeżdża lub syn leniwie schodzi na bok, ale jak już ja chce wjechać to nie ma tak łatwo. Gadzina jedna ani drgnie siedzi w najlepsze na środku, wtedy ja ręczny z auta wysiadam kota pod pachę i na bok przenoszę bo sama nie odejdzie i dopiero mogę do garażu spokojnie wjechać. Takie powitania zdarzają się bardzo często, oczywiście jak pada mogę spokojnie wjeżdżać bo kocica deszczu nie cierpi. Rodzina nie wierzyła mi no jak to kot nie schodzi z drogi, ale jak sami zobaczyli na własne oczy to ubaw mieli niezły. Najgorsze jest to ze mąż czasem moim autem jeździ i co będzie jak Kinia nie zdąży się zorientować że to nie ja za kierownicą, a że stara już jest to i może niedowidzi. Nie wiem dlaczego ona się tak zaczęła zachowywać, ale to od wiosny się zaczęło może to już ze starości. Wiec uczulam wszystkich aby uważali na wyjeździe coby kot jeszcze przy życiu pozostał.
Biegnę teraz na ogród zobaczyć bo po wczorajszych ulewach mój ogródek w bagno się zmienił. Miłego weekendu a przede wszystkim słonecznego.
Pozdrawiam :)
wtorek, 14 czerwca 2016
Kuchnia
Witam bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem bardzo się cieszę, że zaglądacie do mnie kobietki:) Dzisiaj pokaże Wam serce mojego domu.
Kuchnia w moim domu jest miejscem wiecznie pełnym ludzi i nie chodzi tutaj o to, że cały czas jemy tylko jakoś wszyscy lubią spędzać w niej czas. Nawet jak znajomymi przyjdą również rozsiadają się w kuchni przy stole. Mam to szczęście że kuchnia jest duża ma 23m2 więc spokojnie zmieścił się stół, jest też piec opalany drewnem na którym obowiązkowo co niedzielę gotuję rosół.
Jesienią nad piecem suszą się grzyby rozchodzi się wtedy niesamowity zapach. Latem gdy na dworze zdarzają się ponure deszczowe dni rozpalam ogień w piecu i od razu robi się przytulniej.
Po zakupie domu gdy zaczęliśmy remont i po swojemu zmieniać pomieszczenia, pamiętam jak przerażała mnie wielkość tej kuchni. Wydawała mi się taka nieprzytulna i zimna, ale ciepłe kolory różne dodatki sprawiły, że optycznie się zmniejszyła a przeróżne dodatki które stoją na półkach stwarzają ciepły domowy klimat.
Kuchnia w moim domu jest miejscem wiecznie pełnym ludzi i nie chodzi tutaj o to, że cały czas jemy tylko jakoś wszyscy lubią spędzać w niej czas. Nawet jak znajomymi przyjdą również rozsiadają się w kuchni przy stole. Mam to szczęście że kuchnia jest duża ma 23m2 więc spokojnie zmieścił się stół, jest też piec opalany drewnem na którym obowiązkowo co niedzielę gotuję rosół.
Jesienią nad piecem suszą się grzyby rozchodzi się wtedy niesamowity zapach. Latem gdy na dworze zdarzają się ponure deszczowe dni rozpalam ogień w piecu i od razu robi się przytulniej.
Pozdrawiam Was serdecznie i miłego tygodnia życzę:)
wtorek, 7 czerwca 2016
Sezon truskawkowy
Czerwiec to miesiąc w którym zaczynają się zbiory truskawek. Uwielbiam te soczyste pachnące owoce. U nas w domu pierwsze truskawki zawsze zajadamy z cukrem i jogurtem, dopiero jak moje łasuchy objedzą się
do woli myślę o jakiś przetworach do słoików.


Pogoda piękna więc wykorzystam dzisiaj czas na porządki i mycie okien. Mam też plan wprowadzić trochę zmian w domu chyba każda z nas ma takie fazy, aby coś zmienić przestawić.
Miłego dnia życzę pozdrawiam :)
Pogoda piękna więc wykorzystam dzisiaj czas na porządki i mycie okien. Mam też plan wprowadzić trochę zmian w domu chyba każda z nas ma takie fazy, aby coś zmienić przestawić.
Miłego dnia życzę pozdrawiam :)
niedziela, 5 czerwca 2016
Waga kuchenna i żelazko
Odkąd pamiętam zawsze lubiłam stare przedmioty, wyobrażałam ludzi którzy z nich korzystali jak wyglądały ich domy. Do dzisiaj uważam ze te przedmioty mają duszę i mogłyby odpowiedzieć niejedną historię. W moim domu mam kilka takich rzeczy, każda z nich jest dla mnie cenna.
Bardzo lubię chodzić do antykwariatu klimat jaki tam panuje działa na mnie uspokajająco i właśnie kiedyś oglądając żelazka to przykuło moją uwagę. Wyróżniało się tym iż było najbardziej zaniedbane i miało inną rączkę, Pan mnie poinformował, że rączka nie jest oryginalna tylko została dorobiona po kolorze drewna i wykonaniu było to bardzo dawno temu a ja już wiedziałam, że ono będzie moje i tak stałam się posiadaczką tego cuda.
Waga gdy ją dostałam miała na sobie mnóstwo warstw farby czyściłam ją kilka ładnych godzin ale i tak farba pozostała. Na początku miałam zamiar również ją pomalować, ale stwierdziłam że taka naznaczona zębem czasu ma swój urok i taka została. Moim zdaniem nie ma co na siłę upiększać coś co samo w sobie jest piękne.
Na koniec jeszcze kilka migawek z ogrodu kwitną moje ukochane róże


Miłej i słonecznej niedzieli życzę :)
Bardzo lubię chodzić do antykwariatu klimat jaki tam panuje działa na mnie uspokajająco i właśnie kiedyś oglądając żelazka to przykuło moją uwagę. Wyróżniało się tym iż było najbardziej zaniedbane i miało inną rączkę, Pan mnie poinformował, że rączka nie jest oryginalna tylko została dorobiona po kolorze drewna i wykonaniu było to bardzo dawno temu a ja już wiedziałam, że ono będzie moje i tak stałam się posiadaczką tego cuda.
Na koniec jeszcze kilka migawek z ogrodu kwitną moje ukochane róże
Miłej i słonecznej niedzieli życzę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









